W lany poniedziałek pogoda sprawiła nam prawdziwego psikusa i zesłała niespodziewaną ulewę. Deszcz zastał nas na spacerze. Ledwo dobiegliśmy do Złotych Tarasów. Rozgrzaliśmy się herbatką i wróciliśmy do domu.
A w domu Nulka zjadła kilka łyżek barszczu białego i zażyczyła sobie jajko z niespodzianką.

I tak święta minęły, jak zwykle za szybko...